Dmuchawce, latawce, wiatr… daleko z betonu świat… foto własne:)

Za oknem chmury walczą ze słońcem o dominację nad niebem. Po tafli jeziora suną łabędzie. Wiosna dziś pokazuje swoje dynamiczne oblicze, raz to zabarwiając świat na sino-zielono, raz zalewając wszystkie zakamarki ciepłym światłem słońca.

A ja mając cały ten niezwykły spektakl za oknem, zasiadam przed klawiaturą by napisać do Ciebie te słowa. Choć nie ukrywam, będę zerkać to na ekran, to na wiosenną zmienność. Ona przecież tak szybko przemija! Żal by było ją tracić!

A teraz maj, dookoła maj, wyświęca ogrody!

Zaczął się maj. Najbardziej pachnący miesiąc roku. Zaczął się, jak to zwykle bywa, spektakularnie, bo majowym, długim weekendem.

Na maj nie robię zbyt wielu planów i postanowień. To miesiąc, który warto po prostu doświadczać wszystkimi zmysłami. 

Majówkę zatem dzielę trochę tu, trochę tam, przemieszczając się zgodnie z potrzebami serca. I duszy.

Miejsca mocy i kamienne kręgi

Jeśli czytałaś mojego e-booka, to wiesz, że cenię sobie tak zwane miejsca mocy. To miejsca, do których wraca się z radością, które mają dla nas wyjątkowe znaczenie, w których czujemy się dobrze, swobodnie, gdzie ładujemy swoje wewnętrzne baterie. 

Kamienne kręgi w Odrach , foto własne:)

I pewnie zauważyłaś, że w tym kontekście często piszę o Tleniu – cudnie tam karmią!

Dużo takich miejsc mam w Borach Tucholskich, a dziś w dodatku odwiedziłam dosłownie miejsce mocy (tak, tak, uznane przez radiestetów jako wyjątkowe!) – czyli Kamienne Kręgi w miejscowości Odry. 

Gdybyś kiedyś zbłądziła w te okolice, nie odmawiaj sobie tej przyjemności by pospacerować wśród tych kamiennych kręgów, ustawionych wielki temu przez Gotów, a które do dziś czarują tajemniczością w sosnowym borze nad Wdą.

Dobrą energię czuć na każdym kroku. Na zakończenie spaceru kupiłam zbiór legend i podań Borów Tucholskich i Pomorza. Choć znając już dobrze temat z doświadczenia, podejrzewam, że po zaznaniu taaaaakiej ilości tlenu, pewnie szybko usnę. Lecz kto wie, co mi się przyśni?


#21dniszczęścia

Dziś chciałam napomknąć o pomyśle na wyzwanie. #21dniszczęścia. Ot, pomysł przyszedł mi do głowy zupełnie sam. Nie zapraszałam go, przyszedł sam, ale życzliwie przyjęłam.

21 dni – tyle według psychologii potrzeba nam na wyrobienie nowego nawyku. Zatem wyobraź to sobie: przez 21 dni właśnie nastrajasz swoją uwagę na wyłapywanie szczęścia w zwykłych chwilach. Codzienność ma ich przecież mnóstwo! 

No wiem, czasami umykają nie do końca obdarowane należytą atencją.

Kiedy nastawisz ostrość na szczęście, to właśnie je będziesz wyraźnie dostrzegać. I wyłapywać. I kolekcjonować. I doceniać.

Zatrzymaj takie chwile aparatem, komórką, pamięcią. I gromadź, dopóty, dopóki się da! 🙂

A tymczasem na stalowe niebo wiatr przygnał białe obłoki, światło łagodnieje, łabędzie odleciały.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *