Kropkamocy

Skąd się wzięła kropka mocy?

Kropka mocy kilka lat później 🙂

Pewnego dnia, mój syn, który miał w tamtym czasie bardzo poważny wiek 4 lub 5 lat, powiedział mi, że jest na tyle duży, że będzie spał w swoim pokoju sam. Zupełnie sam! I co ważniejsze, nie przyjdzie już do rodziców łóżka by pod kołdrą szukać schronienia przed sennymi potworami. Plan był taki, żeby jak duży chłopak, spędzić noc w swoim łóżku. Pomysł był ambitny i nie ukrywałam dumy z pierwszych prób samodzielności swojego dziecka. Mina synka nie była już taka pewna kiedy zapadł zmierzch. Po wieczornych rytuałach kąpielowo-zębowych, przyszła pora na wieczorne czytanie bajki. I kiedy skończyłam czytać na głos kolejny rozdział przygód Piaskowego Wilka, przyszedł TEN czas, na który szykowaliśmy się (syn i ja, każdy na swój sposób) przez cały dzień.

Całus w czoło, życzenia kolorowych snów, potem małe przekomarzanie, które zdecydowanie wygrał syn, przez co lampka nocna miała świecić tak długo jak chciał lub tego potrzebował… I kiedy miałam już opuścić pokój, lekko niepewny głos synka przywołał mnie do siebie : „Mamo, ja się tak jednak trochę boję”. Po upewnieniu się, że strefa pod łóżkiem jest absolutnie bezpieczna od istot bardziej lub mniej magicznych i zapewnieniu synka, że wszystko jest dobrze, czułam, że jednak jeszcze czegoś mu potrzeba. I nie, nie chodziło ani o zapewnienia, że da sobie radę, ani o kolejnego całusa ale o coś, co pozwoli mu zrobić ten odważny krok samemu, czując jednak wsparcie.

Wiedziona odruchem chwyciłam mazak, który leżał na stoliczku nieopodal i zupełnie bez zastanowienia czy głębszej intencji zrobiłam kropkę na wierzchu dłoni synka. Dużą, wyraźną, fioletową kropkę.

„Co to jest?” – spytał wyraźnie zaciekawiony synek. „Kropka mocy!” odparłam. I szybko dodałam: kropka mocy zbiera całą Twoją moc. I chroni Cię zupełnie tak samo jakbym ja przy Tobie była.

Pewnie jesteś ciekawa czy kropka mocy spełniła swoją rolę? Otóż tak! Noc minęła spokojnie, ta i wiele, wiele kolejnych. Ten prosty zabieg zrodzony z potrzeby chwili stosowaliśmy jeszcze kilka razy, nie tylko w sytu-acji samodzielnego zasypiania, i za każdym razem okazywał się równie skuteczny. Co ciekawe, kropka mocy mogła zmieniać kolor, wielkość, położenie, mogło jej nawet fizycznie nie być- to nie miało znaczenia i nie ma. Ona zawsze działa. Bo czym jest kropka mocy? Co takiego sprawia, że kolorowa kropka wzbudziła kiedyś taką odwagę i dała takie poczucie bezpieczeństwa małemu chłopcu?

Ona jest niczym innym jak swego rodzaju amuletem. Czy ten amulet ma moc? Nie wiem tego, wiem natomiast, że moc mamy my i cechy, które za pomocą kropki chcemy wzmacniać. Problem w tym, że czasami zapominamy jaka siła w nas drzemie. W pędzie codzienności giną nam z oczu nasze talenty, zdolności, mocne strony. I czasami zapominamy łatwo, tak bardzo łatwo, że trudno uwierzyć, że drzemie w nas taka siła, takie możliwości, taka moc. Jaka? U każdego inna, a jakże!

Nie, nie jest uczciwe mówić, że każdy może wszystko. Nie podpiszę się pod takimi hasłami, mottami czy cytatami, które pojawiają się w książkach, poradnikach, internecie. Nie każdy może wszystko, nie wszystko jest dla każdego. Całkiem pokornie się przyznaję, że do baletu się nie nadam, niestety! Nie jestem i nigdy nie byłam dobra w tematach technicznych, czy informatycznych – ale co z tego? Kiedy kariery primabaleriny nie planowałam, a potrzebę tańca realizowałam z olbrzymią radością zresztą na zajęciach zumby,czy warsztatach tanecznych na fitcampach, problemy natury technicznej rozwiązywał za to mój mąż (za co zawsze jestem i będę mu dozgonnie wdzięczna, bo poważnie, nie wiem jak to się dzieje, że sprzęty bardziej lub mniej technologicznie skomplikowane w moich rękach po prostu przestają działać!), a od jakiegoś czasu tę rolę sprawnie przejęły dzieci – Ala i Gustaw.

Wraz z kolejnymi krokami na drodze uczenia się siebie i swojego rozwoju, dowiedziałam się (Nie, nie! Przekłamanie! Przecież pisząc, że dowiedziałam się, zakładam, że nie wiedziałam, ja to przecież wiedziałam, tylko nie zawsze sobie uświadamiałam!), że moja moc jest zupełnie w innym miejscu: tam, gdzie ludzie, dobra energia i zgodne ze mną wartości.

I co? I potrzeba mi było licznych spotkań, mądrych ludzi, ciekawych dyskusji, czy nieocenionych książek by tę wiedzę sobie uświadomić.

I żeby jej nie zgubić, postawiłam przy niej kropkę.

Jak znacznik, jak kolorowe podkreślenie w książce – kiedy chcę coś zapamiętać, nie zgubić, móc do tego wrócić, teraz stawiam przy tym kolorową kropkę.

Swoją kropkę mocy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *