Zerkam za okno, ciemno. Słońca jak na lekarstwo, w dodatku chowa się za horyzontem już przed szesnastą. A nawet jeśli świeciłoby cały dzień (bardzo krótki dzień!), to i tak nie ma tej mocy ładowania pozytywną energią (na szczęście tę umiejętność odzyska już wiosną). Zapasy witamin, które w postaci owoców i warzyw, wrzuca się w siebie latem i wczesną jesienią zdają się mocno kurczyć. W dodatku wskazania aplikacji mierzącej poziom smogu skutecznie zniechęcają do spacerów. No dobra, suma składników jakby nie patrzeć, niechybnie prowadzi ku chandrze. Co zrobić by się jej nie poddać? Oto kilka moich pomysłów, które sprawdziłam na sobie!

Witaminy

             O tym, że o tej porze roku należy suplementować witaminę D wiemy już chyba wszyscy. Mówią o tym w radio, piszą w gazetach, nie da się uciec przed tą wiedzą. Witaminę D wytwarza nasze ciało o ile ma dostarczoną odpowiednią ilość światła słonecznego. My nie jesteśmy mu w stanie dostarczyć słońca na tyle, by być spokojnymi o zasoby witaminy D. A ona wpływa na wiele aspektów zdrowia, w tym na nastrój i tendencje do jego spadków. Ale, ale zanim pomyślisz o suplementacji, zbadaj poziom tej witaminy we krwi. Jedno szybkie badanie i już będziesz wiedzieć czy potrzebujesz łykać i jaką dawkę. 

 To, co już możemy zrobić, to zadbać o odżywianie!

fotka z zasobów Pixabay

 I tu znowu polecę Ci – skorzystaj z rady specjalisty- żywieniowca, choć raz! Bo moda w dietetyce skutecznie miesza. Wiesz o czym mówię? Jeszcze nie dawno goniono mnie ze szklanką mleka by ją pić (bym była wielka!), teraz straszą laktozą… 

Kieruj się swoim zdrowym rozsądkiem. I intuicją!

Rób mądrze zakupy.

Komponuj pełnowartościowe posiłki, pij wodę (ja o tej porze roku piję tylko przegotowaną i letnią).

Rozejrzyj się czy gdzieś niedaleko nie masz dostępu do warzyw od rolnika.

Poczytaj o właściwościach ziół i przypraw, cudownych właściwościach miodu i kiszonek!

A co do tych ostatnich – łatwo je zrobić samemu, w domu! W tym tygodniu pewnie wezmę się za kapustę.  Chcesz wiedzieć jak ją robię – daj znać!

Jeśli naturalne sposoby i uważność w jedzeniu okażą się niewystarczające, wzmocnij się dobrym preparatem z apteki lub sklepu zielarskiego.

Ruch i spacery

Ruch, a zwłaszcza ten na świeżym powietrzu, to jedna z najbardziej skutecznych form ładowania się dobrą energią i zrzucenia z siebie tej złej. W dodatku ruch powoduje, że ta magiczna i doskonała maszyna, jaką jest nasze ciało, zaczyna produkować endorfiny – które można porównać do naturalnej broni przeciw spadkom nastroju.  I masz super zdrową dawkę naturalnych antydepresantów we krwi! 🙂

To od Ciebie będzie zależało czy będziesz mieć ochotę by poskakać rytmicznie do latynoskich hitów na zumbie, czy dasz sobie wycisk na sztangach, czy porozciągasz się na jodze, czy posprzątasz kuchnię. 

Kiedyś na pewnym warsztacie uczestniczka zarzuciła mi: „Wiesz, to wszystko wymaga pieniędzy”. I tak i nie. Odpalenie komputera i poćwiczenie z internetową instruktorką wymaga tylko (albo AŻ!!!) Twojej motywacji i chęci. To samo się tyczy zwykłego marszu dookoła osiedla. 

foto własna – na spacerze!

Ja też potrafię być mistrzynią wymówek! A miewam je tak dobre, że i samą siebie potrafię przekonać!:)

Natomiast jeśli apka od smogu mi mówi, że powietrze jest ok, pędzę na spacer z psem. Doszliśmy już do konsensusu i robimy interwał: na przemian rytmiczny marsz i baaardzo wolne tempo by mój pies uprawiał swoje ukochane „wąchando”.

W tym roku bardzo mocno odczuwam jak solidna dawka powietrza działa – jak petarda!!! Mam wrażenie, że nie tylko lepiej się dzięki niej myśli, śpi, relaksuje, ale i energetyzuje. I to za darmo 🙂 Nie narzekaj, nie odpuszczaj, skorzystaj! 🙂

Zajmij czymś głowę

Długie wieczory to fajna przestrzeń do zagospodarowania. I proponuję Ci byś zrobiła to fajnie. Jeśli tylko masz ochotę – zapisz się na język! Uwierz mi, teraz słówka wchodzą dobrze, a i wizja wyjścia z domu by spędzić czas na kursie jest pozytywna! 

fotka własna – warsztaty malarskie w Bieszczadach

Zapisałam się znowu na konwersacje z angielskiego. Żeby w wakacje nie mieć stresu, że nie pamiętam jak się odezwać. A wiem dobrze, że w maju, kiedy słonko będzie zapraszać na spacery, nijak nie znajdę w sobie tej motywacji i czasu, który mam teraz. No i dumna jestem z siebie. Że chodzę, że robię krok do przodu mimo pracy, rodziny, domu, listopada!

            Opcje on line kursów językowych, rozwojowych (http://www.sukcestoja.pl) , kulinariów, są tak bogate, że po prostu grzechem by było nie korzystać! I zamiast wpatrywać się w serię reklam w telewizji, w tym samym czasie można zrobić coś fajnego! A wiesz jak to dodaje skrzydeł? 

Z moich najbliższych planów: warsztat robienia świec i lampionów oraz warsztat kaligrafii. Wszystko w Łodzi. Masz ochotę – daj znać, podzielę się namiarami!

Czas dla siebie

Książka, Netfilx, ulubiona herbata, ciepły kocyk. Nie, nie zawsze mi wychodzi. Szczególnie z książkami u mnie ostatnio na bakier. Po prostu dzieje się tak dużo, że moja głowa nie wchłania, zwłaszcza mądrzejszych treści. 

Co robię? Ano odpuszczam jej. Nic na siłę! Przyjdzie czas, że będę pożerała po 3-4 książki tygodniowo.

foto zasoby Pixabay

No więc chwytam za pilota i odpalam Netflix (od kilku lat jedyna opcja, bo telewizji nie mam). Ale fajnie, że jest ta platforma!

Po pierwsze: mam wpływ na to, co chcę oglądać – nie jak w przypadku TV, oglądać mogę to, co w danym momencie jest emitowane.

Po drugie – mogę sobie wybrać język (i tym samym znowu jest szansa by szlifować swój angielski!)

Po trzecie: jest w czym wybierać! Aktualnie u mnie na tapecie: The Crown 3sezon i Magiczne Andy.

Do tego ciepły kocyk i herbata Halloween’owa !W takiej konfiguracji nawet listopad da się lubić! 🙂

Planuj wakacje

Mam to skrzywienie, nie ukrywam. Podróżować mogłabym dużo, a nawet i jeszcze więcej. Raz na jakiś czas są to tak fantastyczne kierunki, jak w tym roku: Egipt, Finlandia, Islandia i Kenia. Innym razem jest to wypad na Kociewie, na Hel, czy w Bieszczady. Równie fajny i równie oczekiwany!

fotka własna – chłopiec w wiosce masajskiej, Kenia 2019r.

Za każdym razem zaczyna się od wspaniałego etapu – etapu planowania!

Po przeanalizowaniu możliwości (budżetowych, czasowych, organizacyjnych), wyznaczam(y) cel kolejnej wyprawy. I zaczyna się! 

Przeglądanie zdjęć w Internecie, niezliczonych filmów na Youtube, rozmowy ze znajomymi, to wszystko podnosi moją energię na bardzo wysokie frekwencje. I wtedy nawet szaruga za oknem mnie nie zatrzyma! Spróbuj – to działa!

Dawno odkładana kawa

Masz gdzieś taką listę? Tych wszystkich osób, z którymi kończysz rozmowę zdaniem: musimy się koniecznie umówić na kawę! No ja mam, mam ją w głowie. I bywa, że rośnie w zastraszającym tempie! Więc najchętniej te wszystkie osoby zabrałabym na jakiś wspólny weekend by przy hektolitrach kawy nadrobić zaległości. Zaległości w kawie, w byciu razem, w rozmowach.

forka własna – kawa w Costa Cafe w Manufakturze

Ok, to teraz zamknij oczy i zastanów się: z kim tak bardzo chętnie byś tę kawę wypiła a nigdy się nie składa? Masz to? Wiesz już? 

No to chwytaj za telefon i zorganizuj to! To przecież tylko wypad na kawę a nie organizowanie obchodów ku czci Królowej Anglii!

Efrat Shani – twórczyni Points of You®, mojej ukochanej metody pracy z ludźmi, zwykła mówić: Life is simple. Życie jest proste. Jest. Więc idź na tę kawę! 

I koniecznie daj znać jak było 🙂

Wypad za miasto

Nie musi być daleki. Wystarczy by zmienić otoczenie. Zmienić powietrze, którym oddychasz, rzeczy, a które patrzysz.

Nasz mózg przyzwyczaja się do tego, co nas otacza. Dlatego tak trudno jest czasami zobaczyć wyjście z sytuacji, jeśli czasami tej sytuacji na chwilę nie opuścimy.

Wypad za miasto, chociażby godzinny, ale jakościowo dobry, jest niesamowitym sposobem na nową energię i … perspektywę!

Ale rób to świadomie, świadomie stawiaj kroki, oddychaj, rozglądaj się, zauważaj, wytężaj zmysły, poczuj zapach jesiennych liści, posłuchaj szumu wiatru.

fotka Marcin Faber – Twardy Dół, listopad 2019

A jeśli potrzebujesz, to włącz najwyższy bieg i pędź przed siebie. Tak szybko jak nogi niosą, tak daleko jak potrzebujesz. Jesteś świetną specjalistką od samej siebie, jestem pewna, że znajdziesz swój sposób.

A jeśli zainspiruje Cię mój, to korzystaj: najlepszy jest dla mnie las! Spacer w dość równym tempie, tak by poczuć jak budzi się we mnie do życia energia. Tak by poczuć lekkie wypieki na policzkach. Tak by z przyjemnością przystanąć, przytulić się do brzozy i wsłuchać w dźwięki leśnej melodii.

Mapuj marzenia!

Bo nic tak nie dodaje skrzydeł jak marzenia! Ubrane w daty i sposoby stają się celami i nadal uskrzydlają. Tyle, że mózg myśli obrazami. Dlatego dobrze jest z nim rozmawiać w jego języku! A koniec roku to bardzo dobry czas – i na refleksję, marzenia i plany.

Mapowanie marzeń to wartościowy czas podsumowań, refleksji, które przełożone na marzenia zaczynają tworzyć mapę, mapę, którą potem w sposób plastyczny wyklejamy, zdobimy i mamy przy tym niesamowitą zabawę!

Potem stawiamy ją w widocznym miejscu by działała. Jak? Ano na podświadomość:)

W sieci znajdziesz mnóstwo instrukcji co do tego jak tę mapę stworzyć. A jeśli masz ochotę, to pomapujmy razem! Jest w tym jakaś dobra energia, a może nawet i magia – w zasadzie spełniają się niemal zawsze. 

A jeśli będziesz na warsztacie, opowiem Ci historię o złotym ananasie…     

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *