Nie lubię końca lata. Nic na to nie poradzę, że kiedy dni stają się krótsze, a wrzesień zagląda mi przez ramię budzi się we mnie taki jakiś dziecięcy bunt: nie chcę końca wakacji! Nie chcę by kończyło się lato!

 

Cudowne letnie chwile – spływ kajakowy rzeką Grabią

I o ile do tej kalendarzowej jesieni jest jeszcze trochę czasu, to faktycznie datą graniczną letnich wakacji jest dla mnie początek września.

Bo wrzesień zmienia moje dni. I nie tylko chodzi o to, ze wraca szkoła, a z nią grafiki zajęć dzieci, które skutecznie dyktują rytm moim popołudniom. (No dobrze, przyznaję, ponieważ pierworodna zdała maturę i dostała się na studia, to teraz moje popołudnia będą mieć w dużej mierze rytm zajęć drugorodnego ).

Wrzesień zmienia mój rytm dobowy, skraca wyraźnie dni i chowa za chmurami słońce. Ale nie, nie mam mu tego za złe.

To cudowny czas przygotowania się do zimy, jesień bywa piękna, kolorowa i słoneczna.

Co wcale nie zmienia faktu, że wolałabym by letnie chwile trwały, letnie wieczory się nie kończyły, a słońce ładowało nas nieustannie nie tylko zapasem witaminy D, lecz energią i radością życia.

 

 

Mam zatem garść takich małych rytuałów, które pozwalają mi zachować letnią radość na dłużej.

 

  1. Po pierwsze: spędzam jak najwięcej czasu na zewnątrz. Ładuję się w ten sposób światłem, oddycham jak najgłębiej powietrzem. Okazją może być umówiona kawa, póki można, piję ją w kawiarnianym ogródku. Spacer z psem jest niespieszny, nie ma już takich upałów, więc jestem w stanie cieszyć się dłużej byciem w lesie, czy parku.
Spacery, raz powolne, innym razem marsze. Dawka ruchu i kontaktu z przyrodą.
  1. Nie przepadam za intensywnymi treningami, wolę znacznie bardziej chodzenie (z psem, z kijkami, z sobą). Od lat towarzyszy mi joga i jestem za nią bardzo, bardzo wdzięczna. Pilnuję by ruchu w moich dniach nie zabrakło. Raz, że ładuje moje wewnętrze akumulatory, a dwa, że dba o moje plecy, które potrzebują troski.

 

  1. Warzywa, warzywa i jeszcze raz warzywa. Rozkoszuję się sezonowymi warzywami. A polne pomidory smakują teraz niesamowicie! To mój sposób na nasycenie ciała naturalnymi witaminami, tak bardzo cennymi przed sezonem wirusowym – jakże szczególnym w tym roku! I taka mała podpowiedź: pamiętaj by do warzyw dodawać dobrej jakości np. oliwę z oliwek – pomożesz wówczas wchłonąć się witaminom rozpuszczalnym w tłuszczach.

 

  1. Zapasy na zimę! Od kilku lat praktykuję wekowanie i domowe przetwory. Nie dlatego, że czegoś w ofercie sklepów mi brak, tylko dlatego, że to poniekąd jest taki trochę magiczny rytuał – zamykam w słoiczkach smaki lata, wspomnienia i ten ulotny czar letnich dni. Co roku zatem na półkach ustawiam dżemy porzeczkowe, agrestowe, ogórki kiszone. Zwłaszcza te dżemy agrestowe są magiczne, powstają bowiem z owoców, które rosną na krzakach sadzonych przez moich dziadków. Mogłabym przysiąc, że babcia z zaświatów pilnuje, by wyszły tak smaczne jak tylko to możliwe!

    Zamykanie smaków lata w słoiczki 🙂
  1. Spis lektur i seriali. Ponieważ latem nie mam czasu na regularne netflixowanie (ojej, chyba powstał mi niechcący tutaj nowy czasownik!), to zbieram pomysły na to, co warto obejrzeć i uskuteczniam oglądanie w jesienne wieczory. Z książkami jest gorzej, bo te konsumuję w sposób regularny. Jednak mam zasadę, że latem nie czytam literatury fachowej, zawodowej. Zatem kiedy jesienią zatęskni mi się do lata, chwytam powieść, zbiór opowiadań lub coś lekkiego. I czuję się niemal jak na wakacjach.

 

  1. Foto czas! Mam na telefonie ponad sześć tysięcy zdjęć. Serio! I jakoś ich nie ubywa, a wręcz przeciwnie. Bardzo lubię fotografować chwile. Tak wiele wspomnień by umknęło pewnie w zakamarkach pamięci. Zatem wieczorne seanse ze zdjęciami to jak podróż do najfajniejszych wspomnień. I nie, nie musze ich porządkować, segregować (choć przyznaję, przydało by się!), ale pobyć z nimi, powspominać z bliskimi i spędzić taki jakościowo cenny czas.

 

  1. Zapach lata. Pod prysznicem lub wannie :)Pomysł jest banalny – masz ulubione mydła, żele, perfumy, które stosujesz latem? Kiedy robi się ciepło, bardzo lubię kosmetyki między innymi o zapachu kokosa. I stosuję je, bo tak jakoś ten kokos do wakacji mi pasuje! I kiedy mam gorszy dzień, taka kokosowa kąpiel potrafi rozpędzić szare myśli i jesienny dołek. Spróbuj, gwarantuję, że sprawi Ci radość.
kawa w kawiarnianym ogródku smakuje jeszcze bardziej!
  1. Planowanie kolejnych wakacji. Bo ja chyba trochę od podróżowania uzależniona jestem! Dlatego ogromną przyjemność sprawia mi planowanie kolejnych wypadów, wojaży, wypoczynku. I wiesz, nie musi to być od razu plan do zrealizowania od A do Z. Ten rok bardzo dobitnie pokazał, że trzeba być elastyczną w planowaniu i nie tylko. Dla mnie przyjemnością jest serfowanie po stronach podróżniczych, odkrywanie nowych wakacyjnych inspiracji, zatapianie się w lekturze o miejscach, w których mnie jeszcze nie było.

 

9. Dbam o to, by fajnie i wartościowo spędzać czas. Żeby brak światła nie oznaczał brak jakości moich dni. Raz to będą spotkania z przyjaciółmi, innym razem gotowanie upolowanego gdzieś ciekawego przepisu, czasem wyjście do kina, muzeum, teatru, lub wręcz odwrotnie: zatopienie się w swoich myślach. W tym roku będzie intensywniej! Bo zapisałam się na kolejne studia podyplomowe, w dodatku dość daleko od domu!

10. Wartościowi ludzie – czynnik budujący jakość życia bez względu na porę roku! Dbaj o dobre, zdrowe relacje. Odpuść te, które Ci nie służą, Otaczaj się osobami pozytywnymi, inspirującymi, takimi, które jak to mówią „poprawią Ci koronę, nie mówiąc światu, że się zsunęła”.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *