O wielkiej umiejętności jaką bywa odpuszczanie sobie

Moje życie mocno się natrudziło bym zrozumiała tę prostą prawdę. Trzeba umieć odpuszczać sobie! Kilka sytuacji, z których mogłam wyciągnąć nauczkę, było kilka osób –gdybym była bardziej się wsłuchała w to, co mówią lub czego nie dopowiadają, pewnie bym zrozumiała to wcześniej. Ale potrzeba mi było 40 lat takich doświadczeń i lekcji, złamanej nogi bym po prostu wyhamowała. Proste myślisz? Otóż nie! Przynajmniej nie dla mnie;) Zawsze lubiłam działaćna 100% – to tak na co dzień, na ważne sprawy podkręcałam swoją moc na 120%. By nikogo nie zawieść, by siebie nie zawieść, by jak już robię,to robić dobrze, albo bardzo dobrze. Lekcja pokory przyszła wraz ze złamaną nogą właśnie. Konieczność–dosłowna- „siedzenia na tyłku” w pierwszych chwilach budziła mieszane uczucia: od: „o matko, jak mnie noga boli!”, po : „o matko, jak ja teraz to wszystko ogarnę?”. No nie umiałam sobie z tym poradzić. Zrozumienie przyszło jak zaczęło odpuszczać ego. Pokora otworzyła lekko oczy. Bo okazuje się, że świat się nie zawali jak nie wstanę rano, jak pozwolę mężowi zrobić śniadanie dzieciom, jak odwołam jedno czy drugie spotkanie. Poważnie! Świat się nadal kręci! I ludzie dookoła okazują się bardziej wyrozumiali, znacznie bardziej dla mnie niż ja sama dla siebie…Nawet nie wiesz jaką ta świadomość przynosi ulgę. Jak dobrze wiedzieć, że czasami można sobie odpuścići puzzle życia wcale się nie zawali! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *