Dzień dobry!:)

Dostałam dziś pstryczka motywacyjnego od Aleksandry by napisać o pauzie. Zaraz przytoczę naszą krótką, acz intensywną wymianę, ale najpierw kilka słów o tym jak ta pazua stanęła na mojej drodze.

Pauza jest nieodłączną częścią procesów realizowanych przy pomocy narzędzi Points of You® (tak, tak, chodzi o te karty!). Twórcy metody, psychologowie i terapeuci, zauważyli, że umiejętność „wyhamowania” i zatrzymania się w pędzie codzienności jest niezwykła, wcale nie powszechna, za to dająca niesamowite efekty. To nic odkrywczego, przecież do pauzy zapraszają od wieków zarówno religie (modlitwa, kontemplacja), jak i systemy filozoficzne (zen, medytacja). Mnie pauza „dopadła”na warsztatach dla Praktyków metody Points of You®. Wyrwana z pędu codzienności zwyczajnie nie potrafiłam się wyłączyć i wsłuchaćw siebie. Na początku zatem był bunt, ale potem kiedy dałam sobie szansę na chwilę zatrzymania i zapytania się samej siebie co u mnie słychać, codzienność wzbogaciła sięo nowy wymiar, a we mnie zaczął narastać wewnętrzny spokój. Cenna sprawa!

I kiedy po warsztatach Poinst Of You®,w samym środku weekendu majowego, złamałam nogę, Julija (niesamowita kobieta, która sprowadziła metodę PoY do Polski) napisała mi : „Asiu, czas na pauzę”. No pewnie, że się zezłościłam! Myślałam, że jestem świadoma, umiem sama pauzować, a tu życie macha mi palcem przed nosem…Przymusowa pauza…no cóż, i z tego doświadczenia można czerpać.  Ale nie będę zanudzać, o tym innym razem.

 

Aleksandra napisała tak:

Miałam dzisiaj chwile od rana na kontemplacje  i myślałam o Pauzie…czy mogłabyśmi w wolnej chwili napisać dlaczego WEDŁUG CIEBIE pauza jest tak istotna? I jak odczytać, że jest czas na pauzę?

 

Pauza to quality time dla nas samych, taka higiena myśli i emocji. Jak odczytać? Stosować regularnie!:) gdy zrobisz potem przerwę sama zauważysz, że jest ona niezbędna:) Paryż można „zaliczyć” turystycznie nawet i w jeden dzień. Można! Wsiadasz do turystycznego autobusu, który w sporym tempie objedzie najważniejsze miejsca, które możesz „odhaczać”. Potem wpadasz do Luwru i w tłumie biegniesz pod Monę Lisę i trzaskasz fotę. Zaliczone!;) ale czy w ten sposób byłaś naprawdę w Paryżu? Czułaś zapach bagietki? Wsłuchałaś się w rytm miasta, piękno języka? Przesunęłaś dłonią po historycznych murach? Wypiłaś kawę w jednej z tych  magicznych kawiarenek?

Byłaś tam, czy tylko przebiegłaś powierzchownie nie dając sobie szansy by poczuć to miasto?

A teraz pomyśl, że pisząc o Paryżu tak naprawdę miałam na myśli życie…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *