Zanim światem zawładną kolory jesieni, dostajemy piękny dar – dojrzały urok późnego lata. Bardzo lubię ten czas. Kiedy fala samochodów zjeżdża z wakacji i wielobarwnym sznurem zapełnia autostrady mknąc w kierunku południowym, wraz z bliskimi udaję się w kierunku przeciwnym. Na północ. Na Półwysep! Do magicznego Helu.

Smak późnego lata
Witaj Hel!

Deptaki już lekko pustoszeją, nie wszystkie stragany są otwarte. Ludzie spacerują, jedni suną w kierunku plaży z książką pod pachą i parawanem w drugiej ręce. Inni są już w rytmie pracy.

Czasami czuję głęboki dysonans gdy robiąc zakupy w sklepie widzę ludzi zaopatrujących się w artykuły szkolne. Tymczasem ja mam głowę pełną wakacyjnych myśli, a na czele listy zakupowej jest krem po opalaniu. Jeszcze nie teraz. Jeszcze nie odpuszczam lata, jeszcze daję sobie czas na wejście w tempo codzienności.

Od jakiegoś czasu mamy właśnie taką taktykę. By na sam koniec wakacji zrobić taki wypad, by nacieszyć się wakacyjną aurą i letnią beztroską. To sprawia, że mam nieraz wrażenie, że lato i wakacje są dłuższe niż pozostałe pory roku. Choć nigdy dość długie. I zawsze za szybko się kończą. Co do tego nie mam wątpliwości!

Kawiarnia Cafe Classic – magiczne miejsce o niepowtarzalnym klimacie

Tymczasem zasiadam sobie przy wybornej herbacie w cudownej i klimatycznej kawiarence Cafe Classic, gdzie oprócz specjałów i słodkości dostaję mnóstwo ciepłej gościnności. Zatrzymuję chwilę, zapamiętuję by przypomnieć sobie ją i przywołać w jakieś chłodniejsze, listopadowe popołudnie.

Hmmm, Bałtyk w listopadzie to też bardzo fajna perspektywa!:) Bałtyk to moja kropka mocy – nie mam co do tego wątpliwości!:) Lubisz polskie morze? Jakie miejsca polecasz? Podziel się swoimi bałtyckimi perełkami!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *