Spędziłam miniony piątek i kawałek soboty w Krakowie. Tak przy okazji koncertu, na który się wybrałam z mężem, znalazł się i czas na przejście się po urokliwych uliczkach Krakowa. Kraków dawno, dawno temu był jednym z przystanków mojej drogi edukacyjnej, a bardziej konkretnie, studenckiej. Jestem więc z tym miastem związana wspomnieniami i nie ukrywam, mam sentyment, bo właśnie w Krakowie stawiałam pierwsze kroki zarobkowe, samodzielnie rządziłam budżetem przyjezdnego żaka, a wreszcie właśnie tam poznałam swojego męża.

Ale nie o tym chciałam pisać! Kraków znam od wielu lat i od przynajmniej dwóch dekad tam jeżdżę czy to przy okazji jakiś eventów kulturalnych, koncertów, wystaw, spotkań ze znajomymi czy ot, tak na weekend.

Teraz miałam jakąś dłuższą przerwę, więc spojrzałam na to miasto trochę świeższym spojrzeniem i ponownie skradło moje serce. Nie chodzi jednak tym razem o Rynek, urokliwą uliczkę Kanoniczną, nic z tych rzeczy. Zachwyciła mnie dynamika zmian jaką przy okazji tego pobytu dostrzegłam. Zmian na plus, które stawiają Kraków na równi z najsłynniejszymi miastami – nie waham się zaryzykować tutaj tego stwierdzenia – świata.

Kraków pozostaje miastem dumnie prezentującym swoje perły jak Wawel, czy Sukiennice, ale jednocześnie pokazuje swoją drugą, bardziej nowoczesną i dynamiczną twarz.

Spod Wawelu zniknęły drewniane stragany, w ich miejsce pojawiła się przestrzeń handlowa i wystawiennicza, a to wszystko w nowoczesnym stylu, z gustem. A pamiętam, daję słowo, stragany z ciupagami made in China.

Nowoczesne budownictwo wplata się w panoramę miasta nie zaburzając jej charakteru. Miasto tętni życiem, jest kolorowe, otwarte, kosmopolityczne, rozwojowe i dynamiczne, a jednocześnie pozostaje tym samym kradnącym serce Krakowem, który znałam w latach dziewięćdziesiątych.

Dlaczego o tym piszę? Bo choć bardzo lubię moją rodzinną Łódź, to mam wrażenie, że nie wykorzystała kilku szans, być może nie wyczuła czasu i została gdzieś w tyle.

A szkoda, bo charakter Łodzi jest tak wyjątkowy na skalę światową, że wcale nie musiałaby stać w cieniu innych polskich miast.

I to samo spostrzeżenie może mieć przełożenie na nasze własne losy. Każda z nas ma swój wyjątkowy charakter,  cechy, które czynią z nas takie niepowtarzalne osoby.

Tylko chodzi o to by nie dać się zamknąć w myśleniu, które nie otwiera. Chodzi o to by być wyczulonym na szanse, jakie życie hojnie stwarza i czasami zaryzykować – jak w Krakowie gdy zamknięto nie do końca estetyczne stragany ( a przecież kilka pokoleń wycieczek szkolnych właśnie tam nabywało pamiątki z grodu Kraka, ciężko było sobie wyobrazić, że straganów miało by nie być!), a dzięki temu otworzyła się nowa przestrzeń.

Popatrz na wyzwania jakie stoją przed Tobą nie jak na trudy do pokonania, ale jak na szansę zbudowania siebie lepszej, w lepszej wersji samej siebie.

i do zobaczenia! Może w Krakowie?:)

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *