Takie czasy. Fotka z Pixabay.com

Pierwsza fala emocji związana z epidemią koronowirusa minęła. Minął pierwszy szok, zniknęły z mediów społecznościowych memy naśmiewające się z tematu i sugerujące, że wszyscy żyjemy na wzbierającej fali ogólnoświatowej paniki.

Już wiemy, że sprawa jest poważna, o czym świadczą smutne statystyki już nie tylko w Chinach, ale i we Włoszech, Hiszpanii, USA oraz u nas, w Polsce.

Zamknięci w domach, jedni próbują niełatwej sztuki łączenia pracy zdalnej z życiem rodzinnymi, inni (nie mogąc pracować) szukają sposobów na mądre i dobre wykorzystanie czasu kwarantanny.

Czas mija. Dużo łatwiej znosić niedogodności, kiedy masz perspektywę ich końca. Kiedy nie, zaczyna się robić po prostu trudno.

Trudno emocjonalnie, fizycznie, mentalnie, duchowo, finansowo, relacyjnie…

To moment kiedy zaczynamy czuć zmęczenie, zniecierpliwienie, być może znużenie, albo lęk.

Lęk o byt, o pieniądze na zakupy.

I w chwili, gdy pojawia się on – lęk – możemy, nie chcąc tego wcale, dać się ponieść fali tych negatywnych emocji, dać się wciągnąć w wir czarnych myśli, strachu i niepewności.

W niepewności jesteśmy wszyscy.

Nikt nie wie kiedy wirus odpuści.

Nikt nie wie kiedy wrócimy do normalności.

Ani tym bardziej, jak ona będzie wyglądać.

Dlatego w tym szczególnym momencie warto zadbać o swoją energię ze szczególną troską, pochylić się nad swoimi potrzebami ze zrozumieniem.

Pierwsze, co mogę Ci poradzić, to wyłącz telewizor. Wiesz, widzę bardzo dużą różnicę między osobami, które na bieżąco śledzą rozwój sytuacji, a tymi, który owszem, trzymają rękę na pulsie, ale nie mają włączonego cały dzień telewizora.

Media mają magiczne umiejętności kreowania atmosfery, podkręcą nastrój dźwiękiem, poważną miną dziennikarza, krzyczącymi nagłówkami. Tymczasem Ty zostajesz z wysokim poziomem hormonów stresu, napięciem, w nakręceniu katastroficzną retoryką. Twój organizm ma wystarczająco dużo powodów do bycia w stresie. Nie dokładaj mu, dobrze Ci radzę.

 

Ucinaj narzekania, spekulacje, teorie spiskowe.

Dostaję tony „odkrywczych” postów na Messengerze. Że to broń biologiczna, że to zemsta kogoś tam, że wirus wróci na jesieni itd. Itp. Być może. Nie będę tego weryfikować (no bo i jak?). Ale nie wchodzę w to. Po prostu z szacunku dla siebie i swojej energii nie wchodzę w takie rozmowy. To nie są wibracje, w których czuję się dobrze, to mnie nie „karmi”, nie robi nic dobrego, zabiera tylko spokój. A jego teraz bardzo nam wszystkim potrzeba!

 

Trzymaj się jasnej strony mocy!

Rozmawiałam dziś ze znajomą o tym, że obserwujemy i bardzo nas porusza fala dobra, wspierania się i ogólnie dobrej energii, która gdzieś tam przebija się. Mamy grupy sąsiedzkie, które wspierają się w zakupach, restauratorzy dowożą posiłki medykom, mnóstwo osób szyje maseczki. Studenci udzielają korepetycji on line, trenerzy prowadzą treningi, widziałam nawet porady fryzjera jak podciąć (i nie okaleczyć się estetycznie przy okazji) sobie włosy w domu.

To czas, w którym musiałam szybko nauczyć się wielu nowych umiejętności – jak chociażby nauczanie on line. To czas, który pokazuje jak bardzo duże zasoby kreatywności w nas drzemią (popatrz ile powstało pomysłów na tworzenie przyłbic dla lekarzy!).

 

Twórz, maluj, gotuj…

…czesz się inaczej, zrób makijaż, załóż coś ładnego, koloruj, zajmuj ręce! To wszystko jest zbawienne dla Twojej energii i pogody ducha.

Warsztat twórczy w Bieszczadach 2017r.

 

Nie lubisz działań twórczych? Szkoda!

To może zamiast kolorowania mandali napiszesz swoją bucket list? Ja tworzę swoje: listę miejsc, które chcę koniecznie w życiu odwiedzić ( z podziałem na: miasta, przyroda, muzea) listę książek, które bardzo chcę przeczytać, osób, z którymi chcę przegadać wiele godzin, umiejętności, których chcę się nauczyć, smaki, które mogłabym spróbować.

Medytuj, módl się, kontempluj.

W swoje przestrzeni dziennej, mimo dużego nawału pracy, mam czas na godzinę z jogą i czas na swobodne bycie ze swoimi myślami. Czasami płyną jak chcą, czasami nadaję im rytm życia swoich oddechem.

Jeśli możesz, bądź z przyrodą, obserwuj ją, wsłuchuj się, zatop się w niej.

Ruch i przestrzeń w głowie tworzą zupełnie inną jakość bycia. Są zbawienne dla mojej energii, pozwalają mi na funkcjonowanie po pozytywnej stronie barykady.

Spokój. Wspomnienie z Kociewia.

Wyluzuj perfekcjonizm, ale nie popadaj w lenistwo.

Żadna skrajność nie jest dobra, serio.

Ja mam swój plan- dnia i tygodnia. Nie planuję dalej, bo nie będę rozśmieszać Pana Boga!

Ramy czasowe robimy i z Gustawem – co kiedy odrabia, kiedy czas wolny, kiedy czas dla siebie – bo siedząc w domu mimo tego, że się kochamy do kwadratu, a nawet i do sześcianu, to warto zadbać o czas i przestrzeń tylko dla siebie. Ala – maturzystka ogarnia swoje grafiki sama, mój mąż ma inny system. I to jest ok. Ja mu go zmieniać nie zamierzam.

 

Zatroszcz się o siebie wielowymiarowo. O sen, o pełnowartościowe posiłki, o witaminki, o ruch, ale także o to, co w środku.

Nie bój się prosić o wsparcie, czy to będą pogaduchy, czy rozmowa z coachem lub psychologiem. Nie musisz być silna cały czas.

Wspomnienie z warsztatów o budowaniu swojej wewnętrznej siły

Przeżywamy moment, o którym kiedyś będą w szkołach uczyć. Kiedy to ja uczyłam się o takich wydarzeniach, zawsze zastanawiałam się, jak ludzie sobie radzili.

Radzimy sobie. Jesteśmy najlepiej adaptującym się gatunkiem na tej planecie.

Ale by nie tylko radzić sobie, ale żyć jakościowo dobrze, w pozytywnej energii, dbaj o siebie teraz szczególnie!

 

Buziaki! Posyłam Wam mnóstwo miłości, dobrych wibracji i życzeń zdrowia!

Będzie dobrze, albo lepiej, wszak innej opcji nie ma 🙂

 

P.S. Jeśli masz jakieś pomysły jak dbać o swoją energię w tym trudnym czasie, napisz w komentarzu! Dzielmy się dobrem!

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *