W tym roku przedwiośnie dało mi się mocno we znaki. Uczucie ciągłego zmęczenia, być może odrobina przepracowania i stanowczo za mało słońca za oknem sprawiły, że byłam ciągle bez siły. Dosłownie! Budziłam się często tak samo zmęczona jak się kładłam i niemalże „odhaczałam” dnie za dniem by ani siebie, ani nikogo nie zawieźć. No ale ile tak można? Za długo się nie da, zatem trzeba działać! A zaczęłam od ustalenia co mi energię kradnie.

A złodzieje energii są wszędzie, więc  i mnie dopadło podkradanie energii. W sieci znalazłam kilka wskazówek, co może nam energię podbierać, a są to na przykład:

negatywne i toksyczne osoby. No i przyznaję, coś w tym niewątpliwie jest. Nie raz się zdarza, że po przebywaniu z kimś jestem zupełnie bez sił (a to do mnie raczej nie podobne!), albo wręcz czuję się przygnieciona opowieściami, które wysłuchałam.  To chyba Dalai Lama powiedział by nie dopuszczać by inni używali nas w roli śmietnika swoich negatywnych uczuć. A jeśli już tak się stało, nie wolno pozwolić by nie nasze problemy stały się naszym obciążeniem. Możemy pomagać, a jakże! Ale nie każdym kosztem.

przepracowanie. No tak, tu chyba nie ma czego wyjaśniać. I znów, gdzieś w zakamarkach internetu wyczytałam, że człowiek w swej naturze nie jest stworzony do ciągłej, wielogodzinnej pracy. Znacznie bliższe naszym naturalnym uwarunkowaniom jest „spiąć się”, zrealizować zadanie, odpoczywać. Schemat praca zawodowa- praca w domu- za krótki weekend po prostu nam nie sprzyja. No ok, ale życie, to życie. Pewnych rzeczy się nie przeskoczy, ale można spróbować w pracy robić więcej tego, co sprawia nam przyjemność, daje satysfakcję, a mniej tych, które sprawiają, że wizja poniedziałku to niemalże kadr z kultowego  horroru!

– i tu kolejna sprawa: balans praca-odpoczynek. Czy umiesz odpoczywać? Tak zresetować się, wyłączyć, nie przeglądać Facebooka, ani nie nadrabiać zaległości np. w sprzątaniu, sprawdzać dzieciom pracy domowej lub planować obiadu? Na wszystko jest czas i wszystko ma znaczenie. Umiejętność dawania sobie przyzwolenia na odpoczynek i dalej – odpoczywanie okazuje się niekiedy solidnym wyzwaniem!

Mnie nie zawsze się udaje. Przyznaję bez bicia. Czasami do odpoczynku potrzebuję radykalnego ruchu- np. wyjazdu.

– czy wiesz, że bałagan odbiera energię? Ja tak mam, nie odpocznę w bałaganie. No nie umiem i nic na to nie poradzę. Od jakiegoś czasu uczę się też pozbywać nadmiaru rzeczy. Bywam sentymentalna i do niedawna (a przekroczyłam już czterdziestkę), trzymałam w szafie sweterek, w którym chodziłam  w… liceum! Serio, serio:)  Zwłaszcza teraz, na wiosnę, „odgruzowanie” papierów, notatek, szaf i innych zakamarków wpuszcza nową energię do domu i codzienności!

No ale w ramach doładowania się życiodajną energią zrobiłam coś jeszcze – wyjechałam, z grupą kobiet, ćwiczyć! O tym jak FitCamp potrafi doenergetyzować już w najbliższym wpisie!:)

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *